sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział 3, część 4, odcinek 14

— Muwah hahu auah ha he hu hu hu hu aaAAaa! — szponiasta postać śmiała się i skakała w pozycji zbliżonej do embrionalnej — Co za debile! Co za idioci! Muwhahaha! — brzuch zaczynał go boleć od śmiechu, ale nie przestawał, wciąż skakał jak opętany, jego białka oczne były przekrwione, co wskazywało na użycie marihuany — Wszystko zgodnie z planem! — spoglądnął na Ichigo — Dziękuję ci… Jak to dobrze, że w miarę szybko odzyskałeś swoją pacynkę i pomogłeś mi.
— Dlaczego to robisz?! Po co?! — krzyczał pomarańczowłosy.
— Mój pan czeka… Wasze bezużyteczne Zanpakutō były dobrymi prowokatorami. Zaślepione lalki robiące wszystko, co im rozkazałem. Głupie, słabe i bezużyteczne. Haha…
— Co?! — z ciemności wyłoniły się Katen Kyōkotsu ze słowami, a za nimi Sōgyo no Kotowari — My wszyscy… My wszyscy byliśmy zwykłymi marionetkami w twojej grze?!
— Uważasz nas za SŁABE PACYNKI?! — krzyczały młode bliźniaki — BRAĆ GO!
— NIE! Stójcie! — próbował krzykiem zatrzymać Ukitake.
Oba Zanpakutō nie posłuchały go i rzuciły się na Muramasę. Jednak wszyscy — z wyjątkiem Głównodowodzącego Yamamoto — zapomnieli, że Muramasa zdołał już uwolnić Ryūjin Jakkę. Wszystko wokoło pochłonęły płomienie, niszcząc przy okazji dwa Zanpakutō.
— Jedyna w swoim rodzaju… Ryūjin Jakka! Hahaha! — śmiał się Muramasa.
Wszystkie zebrane tam osoby były otoczone ogniem.
— I co teraz?! — panikował Kaede.
— Gdybyś myślał, zamiast wysyłać tego idiotę do walki, nie bylibyśmy w tej sytuacji! — krzyknęła Shizuka.
— Mieliśmy go odbić, a to było jedyne wyjście! — Kaede z paniki zaczął przechodzić w złość, mimo wszystko czuł irytację wobec siebie. Zamiast pokazać rudej małpie, że zasługuje na stanowisko, doprowadził do jeszcze większego problemu, a ruda małpa na pewno to wykorzysta, jak nie ona, to jej piekielna przyjaciółka.
— Zawiodłeś — podsumowała szybko Mizuki. — To nie czas na kłótnie, skoro narobiłeś syfu, to teraz pomyśl lepiej, jak go posprzątać, zamiast usiłować tłumaczyć swoją niekompetencję, dzieciaku. — Ukitake przytaknął wraz z Kyōraku.
Byli w paskudnej sytuacji. Kō jeszcze bardziej miał ochotę użyć swojego Zanpakutō, ale nawet nie zdążył go odzyskać w tym całym buncie.
— Mizuki, mój Jigoku tutaj nie pomoże, ale może Yukianesa… — zaproponowała Akane widząc, że sytuacja jest coraz gorsza
— Wątpię, żeby to przeszło. Jesteśmy setki lat za Ryūjin Jakką. Mój lód zapewne rozpłynie się, zanim w ogóle się pojawi!
— Spróbujmy! Musimy się stąd wydostać! — krzyknął Kyōraku.
Ichigo ciągle przekrzykiwał się z Muramasą.
— Rusz dupę, idioto! Ewakuujemy się! — zasygnalizowała Shizuka.
— Nigdzie się stąd nie ruszacie — stwierdził szponiasty i uśmiechnął się, choć bardziej przypominało to jakiś grymas. — A teraz wybaczcie, ale idę odzyskać swojego Pana. Ryūjin Jakka się wami zajmie.
— To koniec! — panikował Kaede
— On zamierza zniszczyć Gotei 13 — powiedział Yamamoto, jak zwykle bez jakiegoś tonu przejęcia. — Ale wcześniej zamierza odzyskać swojego pana. Jest zapieczętowany w Karakurze. Kōga Kuchiki… To była zła osoba. Zdolnością jego Zanpakutō, Muramasy, było przejmowanie kontroli nad innymi tego typu broniami. A teraz, Muramasa pragnie go uwolnić… Razem zniszczą nie tylko Gotei 13, ale także całe Soul Society, Karakurę i resztę świata.
— K-Karakurę?! — spanikował Ichigo — Dlaczego…?
— Tego nie potrafię powiedzieć. Powinniście pojawić się w Karakurze i powstrzymać Muramasę.
— Tak, tylko… jak? Ryūjin Jakka nas blokuje…
— Może włóż maskę Hollowa i użyj swojego najmocniejszego ataku? — zaproponowała Mizuki.
Ichigo oczywiście zrobił to, z wrzaskiem rzucając Getsugą Tenshō. Mógł wylecieć daleko, ale jednak płomienie Ryūjin Jakkii zaczęły go oplatać ze wszystkich stron, łącząc się w jedną zgrabną kulę.
— Chyba wysłałaś go na samobójstwo… — powiedziała beznamiętnie Shizuka.
— Bankai! Daiguren Hyōrinmaru! — usłyszeli słowa, które oczywiście należały do Tōshirō Hitsugayi.
Kopuła ognia została chwilowo zamrożona, a Ichigo wypadł z hukiem z pułapki.
— Szybko! Wychodźcie! — poganiał Hitsugaya.
Wszyscy w trybie natychmiastowym ulotnili się. Jednak Głównodowodzący Yamamoto nie ruszył się.
— Ruszajcie. Mam sprawę do załatwienia z moim Zanpakutō. — starzec po tych słowach wyciągnął swoją katanę.
Wszyscy wyruszyli do Karakury, celem powstrzymania Muramasy.